top of page
Szukaj

Scena z "Kabaretu" - tommoro belong to me

  • 5 lut
  • 2 minut(y) czytania

Jest scena w „Kabarecie” Bobba Fosse’a, która niesamowicie rezonuje we mnie emocjonalnie. Myślę mianowicie o scenie, w której młody blond nastoletni mężczyzna śpiewa pieśń „Tomorow belongs to me” - umieszczam link do niej w komentarzu.

Zaczyna się ona przyjazdem głównych bohaterów - lekko zblazowanych Briana (Michael York) i Maximilian (Helmut Griem), którzy wybrali się na wiejską wycieczkę poza Berlin. Zajeżdżają do rustykalnej, pełnej ludzi gospody.

Przypomnijmy podstawowy fakt, że film dzieje się w latach 30. Scena ma oczywisty wydźwięk symboliczny. Bohaterowie filmu obserwują jak nastolatek w mundurze hitlerjugend śpiewa pieśń, która zaczyna się słowami „Przyszłość należy do mnie”. W pewnym momencie przyłączają się do niego niemal wszyscy goście gospody. 

Brzmi to jak banał, ale czyż kino sprowadzone do słów nie staje się banałem? Bo jak ta scena została nakręcona! Za każdym razem, gdy ją oglądam przechodzą mnie dreszcze. Jakie emocje! Za każdym razem od momenty, kiedy jako licealista obejrzałem Kabaret po raz pierwszy w ramach cyklu „Perły z lamusa” Grażyny Torbickiej i Zygmunta Kałużyńskiego.

Co tam tak działa?

Brian i Maximilian siedzą wsród innych gości gospody, nagle młody chłopak zaczyna śpiewać. Widzimy tylko jego twarz. Niewinną blond głowę.  Montaż pokazuje nam kolejne twarze zwykłych ludzi, którzy patrzą z zachwytem. Potem kamera schodzi w dół, prześlizguje się po brunatnej koszuli munduru hitlerjugend, zatrzymując się na opasce ze swastyką. To pierwsze zaskoczenie. Zderzenie tych dwóch rzeczy, niewinnych słów piosenki z symbolem zła.

Po chwili zmienia się muzycznie nastrój śpiewu. Muzyka z delikatnej zamienia się w marszową. Do chłopca przyłączają się goście gospody. Widzimy ich portrety. Usta śpiewającego otwierają się coraz szerzej, co na zbliżeniu na twarz sprawia wrażenie deformującego grymasu. Podobnie z twarzami ludzi, którzy zaczynają wstawać, kamera widzi za nimi, przez co tło zaczyna być w tym ruchu rozmyte, to z kolei wywołuje wrażenie chaosu i niepokoju. Cała gospoda, prócz naszych bohaterów i siedzącego pijaczka, który zakrywa twarz z zażenowania.

Końców sceny to plan ogólny. Stojący ludzie, w równym rzędzie, a widzimy tylko ich nogi, po kamera patrzy z żabiej perspektywy, tworzą zbieżne dwie linie, koncentrujące nas na chłopcu w środku kadru. W tle czerwone dachówki, które wyglądają jak spływająca krew. Chłopiec hajluje.

Czuję niepokój i dreszcze. 

 
 
 

Komentarze


bottom of page